Warsztat Frankiego: Nowy przyjaciel Kapryś (3)

Share on Google+0Share on Facebook0Tweet about this on TwitterPin on Pinterest0Share on LinkedIn0Share on StumbleUpon0Share on Tumblr0

Dzień w bajecznym miasteczku jak zwykle płyną spokojnie. Życie toczyło się wolno a mieszkańcy bez pośpiechu wykonywali swoje codzienne obowiązki. Wszyscy byli dla siebie bardzo życzliwi i nikomu do głowy nawet nie przyszło, aby zrobić komuś coś przykrego.

Niestety jak wszędzie i w bajecznym miasteczku był wyjątek. Na imię miał Kapryś. Kapryś był chłopcem, który nikogo nie lubił, nie miał przyjaciół i nikt nie chciał spędzać z nim czasu. Wszystko przez to, że gdzie się nie zjawił zawsze zrobił coś, żeby komuś dokuczyć.

Ostatni jego psikus pamięta całe miasteczko, a najbardziej Pan Stewczyk, który piecze pyszne pączki dla całego miasteczka. Pewnego dnia w piekarni Pana Stefczyka ni stąd ni zowąd pojawił się Kapryś. Zapracowany Pan Stewczyk, specjalnie nie zwrócił na swojego gościa uwagi. Zdenerwowany tym faktem Kapryś postanowił zrobić właścicielowi piekarni psikus. Podmienił szybko beczki z nadzieniem do pączków i Pan Stewczyk zamiast marmolady nadział pączki keczupem. Nie zwracając uwagi rozwiózł pączki do miasteczkowych sklepików i resztę dnia spędził na odpoczynku. Tym czasem zdziwieni smakiem pączków mieszkańcy poinformowali właściciela sklepu o tak dziwnym zjawisku. Pan Maślik – właściciel sklepiku pofatygował się do Pana Stefczyka, aby wyjaśnić zaistniałą sytuację. Zdziwiony cukiernik sprawdził od razu beczki z nadzieniem i szybko zorientował się co albo raczej kto jest powodem tak kategorycznej pomyłki.

Wieści o psikusach Kaprysia rozeszły się szybko po bajecznym miasteczku, tylko zapracowany Franki nie wiedział, że po miasteczku krąży złośliwy kolega. Tym razem jak się było można spodziewać ofiarą Kaprysia miał się stać warsztat Frankiego. Kapryś od kilku godzin krążył wokół warsztatu wyczekując momentu aż właściciel opuści na chwilę swoje miejsce pracy. Dy wybiła godzina 15 Franki jak co dzień poszedł do domu na obiad, a że był głodny i się bardzo śpieszył zapomniał wyłączyć jedną ze swoich maszyn. Taką sytuację migiem postanowił wykorzystać Kapryś, który był już zmęczony czekaniem aż warsztat będzie pusty. Wszedł do środka i uważnie rozglądał się po wnętrzu. Szukał czegoś czym mógłby dokuczyć Frankiemu. Niespodziewanie do warsztatu wszedł zapominalski Franki.

– O! Witaj Kaprysiu. – powiedział z uśmiechem Franki.
– Yyy, cześć – odpowiedział zmieszany Kapryś.
– Co Cię sprowadza do mojego warsztatu? Jakiś problem z pojazdem? – zapytał niczego nie domyślający się Franki.
– Nie, nie. Tak przechodziłem… yyy. – zająknął się i spuścił głowę w dół, próbując ukryć zawstydzenie.
– Cieszę się, że mnie odsiedziałeś, jest mi bardzo miło. A może masz ochotę zjeść ze mną obiad. Mam pyszne pyzy z truskawkami. – zapytał z uprzejmościom Franki.
Zdziwiony serdecznością Frankiego Kapryś, po raz pierwszy w życiu poczuł się przez kogoś naprawdę mile widziany. Było mu wstyd, że chciał dokuczyć koledze. Wspólnie z Frankim pędzili całe popołudnie co uświadomiło mu, że nie warto robić przykrości innym ludziom, bo nie wszyscy na to zasługują. Od razu przypomniał mu się Pan Stefczyk, które postanowił przeprosić za swoje zachowanie. W Frankim odnalazł bratnią duszę i szybko obaj chłopcy się zaprzyjaźnili. Franki zyskał przyjaciela, a Kapryś zrozumiał, że ludzie nie są jego wrogami.