Celinka i Czarek: Poszukiwania Burka (4)

Share on Google+0Share on Facebook0Tweet about this on TwitterPin on Pinterest0Share on LinkedIn0Share on StumbleUpon0Share on Tumblr0

Deszcz padał od samego rana, na dworze zrobiło się zimno. Dzieci wracały ze szkoły. Na przywitanie wybiegł im stęskniony Burek. Widząc biegnącego z dala kundelka, Czaruś sięgnął kawałek drewna, aby pobawić się z Burkiem w aportowanie. Chłopczykowi nie przeszkadzał padający deszcz. Cieszył się, że może pobawić się ze swoim ukochanym pieskiem. W szkole tego dnia było wyjątkowo nudno i nawet Celinka przyłączyła się do zabawy. Kiedy dzieci doszły do domu, Czarek wbiegł do domu przywitać się z dziadkami i zostawić tornister. Wychodząc ponownie na dwór, aby kontynuować zabawę z psem nagle w drzwiach zatrzymała go babci i poinformowała go, że na stole czeka na niego ciepły obiad i nigdzie nie wyjdzie do póki talerz nie będzie pusty. Zirytowany Czarek posępnym krokiem idzie w stronę kuchni. Tam przy kuchennym stole siedział dziadek Józek i Celinka. Celinka bardzo lubiła jeść, co zresztą było widać po jej okrągłej buzi. Czarek usiadł przy stole i niechętnie podnosił łyżkę z zupą przybliżając ją do ust.
– Czarusiu, nie smakuje Ci zupa? – zapytała zainteresowana Celinka.
Czarek nie zwracając na młodszą siostrę uwagi spoglądał w stronę okna, gdzie o parapety stukał delikatnie wiatr i słychać było szczekającego Burka. Chłopczyk wsłuchiwał się tak przez chwilę, aż zupa na talerzu zupełnie wystygła i nagle zorientował się, że szczekanie psa ucichło. Zdziwiony, natychmiast wybiegł z domu. Po drodze chwycił kalosze i płaszcz przeciw deszczowy i nim się zorientował już był na podwórku. Ku jego z dziwieniu Burka nigdzie nie było. Zaniepokojony Czarek postanowił szukać swojego kundelka. Sprawdził wszystkie zakamarki jakie tylko były na podwórku. Sprawdził sad dziadka i rzucił okiem na staw Pana Franciszka. Burka jednak nigdzie nie było. Zrezygnowany i zmarznięty wrócił do domu, poinformował dziadka, który przytulając Czarusia do siebie powiedział, że Burek ma teraz trochę inne zajęcie i że na pewno niedługo wróci do domu. Zdziwiony Czarek spojrzał na dziadka dużymi, zdziwionymi oczami i zaciekawiony chciał koniecznie dowiedzieć się jaką tajemnicę ukrywa przed nim dziadek.
– mam dla Was kochani niespodziankę, ale pokaże Wam dopiero jutro jak będzie ładna pogoda – powiedział dziadek patrząc na swoje wnuczki.

Kiedy wstał kolejny dzień, Czarek natychmiast zerwał się z łóżka, podbiegł do okna sprawdzić czy nadal pada deszcz. Pogoda była ładna świeciło słoneczko, a po ulewie na podwórku zostały jedynie kałuże. Dzieci zbiegły na dół i krzycząc na przemian coraz głośniej wołały dziadka, aby pokazał im niespodziankę. Dziadek zaprowadził dzieci do Pani Kasi, która była ich sąsiadką i strasznie lubiła jak Czaruś i Celinka przychodzą do niej w odwiedziny. Pani Kasia była całkowitym przeciwieństwem Pana Franciszka. Bardzo lubiła dzieci i za każdym razem obdarowywała je cukierkami. Na ich widok tym razem nie była zdziwiona, witając się z nimi serdecznie uśmiechała się tajemniczo. Po chwili wskazała dzieciom na drzwi do szopki na swoim podwórku. Gdy dzieci weszły do środka od razu radośnie przywitał je Burek. Na kocyku obok leżała mała sunia Pani Kasi, która również na widok Celinki i Czarusia radośnie merdała ogonem. To nie wszystko, gdy Kajka – tak miła na imię sunia – podniosła się do góry oczom dzieci ukazało się pięć malutkich szczeniaczków. Widząc to dzieci oniemiały a w ich oczach zabłysnęły iskierki. Stojący za nimi dziadek poinformował wnuczki, że to jest rodzina Burka i teraz będzie musiał poświęcać im dużo czasu.