Celinka i Czarek: okulary dziadka Józka (8)

Sierpień był tego lata wyjątkowo piękny. Słońce każdego dnia świeciło równie mocno. Prawie całe wakacje nie padał deszcz,  z tego powodu też babcia Marylka musiała często podlewać swój ogródek.
– jak nie spadnie deszcz to nici z tegorocznych przetworów – powtarzała babcia unosząc ręce w stronę nieba – miała nadzieje, że ktoś na górze usłyszy jej wołanie. Celinka i Czarek cieszyli się z tak pięknej pogody ponieważ każdy dzień mogli spędzać w sadzie u dziadziusia. Zadowolony był również sam dziadek, którego jabłka w gorącym słońcu dojrzewały bardzo szybko.
– nie martw się Marylko – pocieszał babcię dzidziuś – dżemów i kompotów nam na pewno nie zabraknie.
Sad był całym życiem dziadka, uwielbiam spędzać tam czas. Często mając chwilę wolnego czasu siadał na ławce w przed domem z ulubioną książką i chwilami zapominał o bożym świecie spoglądając na urodziwe drzewa jabłoni. Dzidek Józek lubił również czytać książki. Do jego ulubionej literatury należały książki przygodowe, a ze miał już słaby wzrok, do czytania zawsze zakładał okulary.

Pewnego dnia, gdy dziadek wybierał się na ławeczkę, z półki pokojowego segmentu wziął książkę, do której czytania zbierał się już tygodniami – „Przygody księcia Kacperka” – opowiadała o przygodach syna króla Polski – Mieszka I, o którego istnieniu nikt nie wiedział. Nie ubiegał się on jednak o sławę, gdyż szanował sobie życie w harmonii i spokoju. Mając już ksiązke w ręku wrócił się jeszcze po okulary, które zawsze kładł na okienku w kuchni. Tym razem okularów tam jednak nie było. Rozejrzał się po kuchni ze zdziwoną miną zastanawiał się, gdzie mógł je zostawić. Gdy stał tak przez chwilę do kuchni wszedł Czaruś.
– dlaczego tak stoisz dziadziusiu? – zapytał zainteresowany.
– nie widziałeś moich okularów? – zapytał zdezorientowany dziadziuś.
W ty momencie na twarzy Czarusia pojawił się strach i niepokój. Przypomniało mu się, że okularów dziadka pożyczył do awangardowej rzeźby, którą przygotował razem z Celinką. W telewizji ogłoszono konkurs na przygotowanie rzeźby z przedmiotów codziennego użytku i dzieciaki postanowiły wziąć w niej udział. Chłopiec wiedział, że dziadziuś będzie zły jak dowie się, że wziął je bez pytania.
– yyy nie, nie wiem, nie widziałem ich. – wyksztusił z siebie Czaruś i rozpłynął się w powietrzu.
Zachowanie wnuczka był dla staruszka podejrzane. Postanowił udać się w ślad za nim. Chłopiec ile sił w nogach pobiegł do garażu, za nim wbiegła zdziwiona zachowaniem brata Celinka. Dziadek skradając się cichutko postanowił podsłuchać podejrzaną rozmowę wnuczków.
– Co się stało Czarusiu? Dlaczego biegłeś tak szybko? – zapytała ciekawa dziewczynka.
– Dziadziuś szuka swoich okularów. Nie możemy mu ich teraz oddać, bo bez nich nasza rzeźba nie będzie już taka fajna.
Zaciekawiony rozmową dzieci dziadziuś postanowił wyjść z ukrycia, dowiedzieć się jaką tajemnicę kryją przed nim wnuczki i do czego potrzebne są im jego okulary. Gdy wszedł do garażu zaskoczony Czaruś szybkim ruchem rzucił kac na dziwnie wyglądający przedmiot.
– Co tam macie moje kochane dzieci? – zapytał dziadziuś.
– nic ciekawego – tak się tylko bawimy – odpowiedziała Celinka.
– o co takiego zasłaniasz Czarusiu, pokaż? – zapytał i wolnym krokiem szedł w stronę chłopca.
Czaruś wiedział, że dłużej nie uda mu się ukryć rzeźbę i postanowił ujawnić ją dziadkowi. Zdziwiony całą konstrukcją dziadziuś uśmiechnął się na widok swoich okularów.
– i co dziadziusiu? Zabierzesz nam teraz okulary? Pożyczyliśmy sobie żeby wziąć udział w konkursie. – powiedział zasmucony Czaruś.
– Okulary muszę wam zabrać, niestety bez nich nie mogę czytać książki, ale nic się nie martwcie – w zamian dam wam stare okulary, których już nie potrzebuje a idealnie będą pasowały do waszej rzeźby – powiedział z uśmiechem dziadziuś.
– Super! Z okularami na pewno wygramy konkurs – krzyknęły uradowane dzieci.
Celinka i Czaruś dzięki dziadziusiowi wygrali konkurs i w nagrodę otrzymali, duży, pomarańczowy namiot, w którym spędzili resztę swoich wakacji, a dziadziuś w spokoju przeczytał „Przygody księcia Kacperka”.