Celinka i Czarek: okulary dziadka Józka (8)

Share on Google+0Share on Facebook0Tweet about this on TwitterPin on Pinterest0Share on LinkedIn0Share on StumbleUpon0Share on Tumblr0

Sierpień był tego lata wyjątkowo piękny. Słońce każdego dnia świeciło równie mocno. Prawie całe wakacje nie padał deszcz,  z tego powodu też babcia Marylka musiała często podlewać swój ogródek.
– jak nie spadnie deszcz to nici z tegorocznych przetworów – powtarzała babcia unosząc ręce w stronę nieba – miała nadzieje, że ktoś na górze usłyszy jej wołanie. Celinka i Czarek cieszyli się z tak pięknej pogody ponieważ każdy dzień mogli spędzać w sadzie u dziadziusia. Zadowolony był również sam dziadek, którego jabłka w gorącym słońcu dojrzewały bardzo szybko.
– nie martw się Marylko – pocieszał babcię dzidziuś – dżemów i kompotów nam na pewno nie zabraknie.
Sad był całym życiem dziadka, uwielbiam spędzać tam czas. Często mając chwilę wolnego czasu siadał na ławce w przed domem z ulubioną książką i chwilami zapominał o bożym świecie spoglądając na urodziwe drzewa jabłoni. Dzidek Józek lubił również czytać książki. Do jego ulubionej literatury należały książki przygodowe, a ze miał już słaby wzrok, do czytania zawsze zakładał okulary.

Pewnego dnia, gdy dziadek wybierał się na ławeczkę, z półki pokojowego segmentu wziął książkę, do której czytania zbierał się już tygodniami – „Przygody księcia Kacperka” – opowiadała o przygodach syna króla Polski – Mieszka I, o którego istnieniu nikt nie wiedział. Nie ubiegał się on jednak o sławę, gdyż szanował sobie życie w harmonii i spokoju. Mając już ksiązke w ręku wrócił się jeszcze po okulary, które zawsze kładł na okienku w kuchni. Tym razem okularów tam jednak nie było. Rozejrzał się po kuchni ze zdziwoną miną zastanawiał się, gdzie mógł je zostawić. Gdy stał tak przez chwilę do kuchni wszedł Czaruś.
– dlaczego tak stoisz dziadziusiu? – zapytał zainteresowany.
– nie widziałeś moich okularów? – zapytał zdezorientowany dziadziuś.
W ty momencie na twarzy Czarusia pojawił się strach i niepokój. Przypomniało mu się, że okularów dziadka pożyczył do awangardowej rzeźby, którą przygotował razem z Celinką. W telewizji ogłoszono konkurs na przygotowanie rzeźby z przedmiotów codziennego użytku i dzieciaki postanowiły wziąć w niej udział. Chłopiec wiedział, że dziadziuś będzie zły jak dowie się, że wziął je bez pytania.
– yyy nie, nie wiem, nie widziałem ich. – wyksztusił z siebie Czaruś i rozpłynął się w powietrzu.
Zachowanie wnuczka był dla staruszka podejrzane. Postanowił udać się w ślad za nim. Chłopiec ile sił w nogach pobiegł do garażu, za nim wbiegła zdziwiona zachowaniem brata Celinka. Dziadek skradając się cichutko postanowił podsłuchać podejrzaną rozmowę wnuczków.
– Co się stało Czarusiu? Dlaczego biegłeś tak szybko? – zapytała ciekawa dziewczynka.
– Dziadziuś szuka swoich okularów. Nie możemy mu ich teraz oddać, bo bez nich nasza rzeźba nie będzie już taka fajna.
Zaciekawiony rozmową dzieci dziadziuś postanowił wyjść z ukrycia, dowiedzieć się jaką tajemnicę kryją przed nim wnuczki i do czego potrzebne są im jego okulary. Gdy wszedł do garażu zaskoczony Czaruś szybkim ruchem rzucił kac na dziwnie wyglądający przedmiot.
– Co tam macie moje kochane dzieci? – zapytał dziadziuś.
– nic ciekawego – tak się tylko bawimy – odpowiedziała Celinka.
– o co takiego zasłaniasz Czarusiu, pokaż? – zapytał i wolnym krokiem szedł w stronę chłopca.
Czaruś wiedział, że dłużej nie uda mu się ukryć rzeźbę i postanowił ujawnić ją dziadkowi. Zdziwiony całą konstrukcją dziadziuś uśmiechnął się na widok swoich okularów.
– i co dziadziusiu? Zabierzesz nam teraz okulary? Pożyczyliśmy sobie żeby wziąć udział w konkursie. – powiedział zasmucony Czaruś.
– Okulary muszę wam zabrać, niestety bez nich nie mogę czytać książki, ale nic się nie martwcie – w zamian dam wam stare okulary, których już nie potrzebuje a idealnie będą pasowały do waszej rzeźby – powiedział z uśmiechem dziadziuś.
– Super! Z okularami na pewno wygramy konkurs – krzyknęły uradowane dzieci.
Celinka i Czaruś dzięki dziadziusiowi wygrali konkurs i w nagrodę otrzymali, duży, pomarańczowy namiot, w którym spędzili resztę swoich wakacji, a dziadziuś w spokoju przeczytał „Przygody księcia Kacperka”.